Ruch zastąpi każde lekarstwo, ale żadne lekarstwo nie zastąpi ruchu


Ciało człowieka stworzone jest do pracy. Od początków ludzkości, człowiek, aby przeżyć, musiał pożywienie upolować albo wyhodować, a to wymagało niemałej krzepy i sprawności. Niestety wraz ze wzrostem cywilizacyjnym, zaczęliśmy być coraz bardziej wygodni i leniwi, a to z kolei zaczęło się odbijać na naszym zdrowiu, wyglądzie i samopoczuciu. Zamiast jeść zdrowo, jemy szybko

i byle jak, zamiast wypoczywać na świeżym powietrzu, leżymy na kanapie z pilotem TV w ręku. Jednym słowem nasz tryb życia możemy opisać jako siedzący. Często tłumaczymy się brakiem czasu, zmęczeniem.


A co jeśli możemy relaksować się i wypoczywać, uprawiając szeroko rozumianą aktywność fizyczną?

Spróbujmy zapisywać przez najbliższe 3 dni wszystko, co robimy z dokładnymi godzinami, a na koniec zróbmy analizę. Na zielono zakreślmy czynności niezbędne, takie jak sen, praca czy spożywanie posiłków, na czerwono zajęcia, bez których moglibyśmy się spokojnie obejść, np. oglądanie telewizji czy kolejne zakupy w galerii. Jestem pewien, że każdy z nas, przy dobrej organizacji, znajdzie czas i sposób, aby zrobić coś dla swojego ciała i umysłu. Spotykamy się ze zjawiskiem, w którym ludzie prowadzący zdrowy i aktywny tryb życia są narażeni na żarty i docinki, na szczęście mentalność naszego społeczeństwa powoli, ale widocznie zaczyna się zmieniać. Zaczynamy być bardziej świadomi tego, czego naprawdę potrzebuje nasz organizm. Dojrzewamy, w pewnym momencie mówiąc STOP!


Chcemy czuć się lepiej, lepiej wyglądać, mieć więcej energii. Co dalej?

Niestety często kończy się na samym postanowieniu, bo brak nam pomysłu od czego i jak zacząć. Jak wspomniałem wcześniej, ciało człowieka stworzone jest do ruchu, dlatego musimy zrobić pierwszy krok. Teraz. Nie od poniedziałku, nie od przyszłego miesiąca, tylko tu i teraz. Większość

z Nas posiada smartfony, zainstalujmy aplikację mierzącą ilość kroków, którą robimy w ciągu dnia. Dla utrzymania aparatu ruchu w niezłej kondycji powinniśmy wykonywać ich ok 10 tys. dziennie. Taka informacja będzie namacalnym dowodem, jak bardzo staliśmy się wygodni. Kolejnym dowodem może być test przysiadu. Jest to podstawowy ruch naszego ciała, ale mało kto potrafi wykonać go do pełnego zgięcia w stawie kolanowym z wyprostowaną sylwetką. Spójrzmy na małe dzieci, fascynujące jest, z jaką łatwością sobie z tym radzą. Niestety nasz tryb życia skutecznie utrudnia wykonywanie podstawowych wzorców ruchowych i powoduje, że najprostsze czynności zaczynają sprawiać nam trudność. Świetnym wyjściem jest skierowanie naszych kroków do klubu fitness.


Jak wybrać najodpowiedniejszy?

Nie kierujmy się tylko kryterium lokalizacji. Nie zawsze najbliższy znaczy najlepszy. Większość klubów oferuje darmowe pierwsze wejście. Wybierzmy się do kilku i znajdźmy ten, w którym będziemy się dobrze czuć. Ma to być w końcu miejsce, gdzie będziemy się relaksować,

a nasz umysł będzie odpoczywał. Dobrym wyjściem jest namówienie do naszego pomysłu przyjaciela czy znajomego, razem zawsze raźniej. Kiedy już wybierzemy najodpowiedniejszą siłownię, przychodzi czas pierwszego treningu i… nie wiemy co ze sobą zrobić. Na ogół kończy się to spacerem na bieżni

i obserwacją, jak ćwiczą inni. Tutaj z pomocą przychodzi trener personalny. Jeśli chcemy nauczyć się jeździć samochodem, korzystamy z usług instruktora, tak samo z treningiem, aby był maksymalnie efektywny, a przede wszystkim bezpieczny, potrzebna jest duża wiedza z zakresu techniki wykonywania ćwiczeń czy metodyki treningu.


Jak zacząć?

Wprawdzie w Internecie możemy przeczytać tysiące artykułów na temat „jak zacząć?”, niestety Internet jest jak papier, który wszystko przyjmie i dla osoby początkującej ciężko jest odróżnić dobre porady od tych nie mających najmniejszego sensu.

Wykwalifikowany trener będzie nad nami czuwał, poprawiał błędy, ułoży indywidualny plan treningowy, będzie motywował, kiedy zacznie brakować nam sił. Sprawi, że trening stanie się nie tylko przyjemny, ale przede wszystkim bezpieczny. Z wyborem trenera jest tak samo jak z wyborem klubu fitness, porozmawiajmy z kilkoma, sprawdźmy ich kwalifikacje i zróbmy trening próbny. Będzie to osoba, z którą spędzimy sporo czasu, poświęcimy jej nasze ciało. Współpracę potraktujmy jako inwestycję w przyszłość, w myśl powiedzenia „czym skorupka za młodu…” Dodatkowym czynnikiem motywującym będzie świadomość, że jesteśmy umówieni na konkretną godzinę i ktoś na Nas czeka. To spowoduje, że rzadziej pomyślimy „może dziś sobie odpuszczę?”. Treningi wpływają pozytywnie nie tylko na nasze ciało, ale powiedziałbym, że przede wszystkim na naszą psychikę. Stajemy się lepszą wersją siebie, jesteśmy bardziej zdyscyplinowani, uczymy się lepiej organizować czas, stajemy się pewniejsi siebie.


Trening = Dieta

Sam trening potrafi przynieść efekty, jednak do pełni szczęścia musimy pochylić się nad naszym talerzem i zobaczyć, co na nim ląduje. Możemy mieć idealny trening, jednak jeśli nie jest poparty racjonalnym żywieniem, nigdy nie przekroczymy pewnego poziomu i nie osiągniemy sylwetki, o jakiej każdy z nas marzy. Niestety typowy dzienny jadłospis to: kanapki na śniadanie lub jego brak, obfity obiad i kanapki na kolacje. To zdecydowanie za mało, by nasz organizm funkcjonował tak, jak jest do tego stworzony. Nie musimy od razu wywracać wszystkiego do góry nogami. Zacznijmy od metody małych kroków. Przestańmy jeść fast-foody i ograniczmy słodycze. Niech śniadanie stanie się posiłkiem, którym będziemy witać się z naszym organizmem, po całonocnej głodówce. Niech dostarcza nam energii na pierwszą część dnia. Zamiast kanapek i jogurtu owocowego, który jest niczym innym niż bombą cukrową, zjedzmy jajecznicę czy płatki owsiane z garścią orzechów i świeżych lub suszonych owoców. Przestańmy słodzić kawę i herbatę. Słodziki to nie jest dobre wyjście, bo pomimo tego, iż nie mają kalorii, nie rozwiązują problemu w naszej głowie, jakim jest chęć spożywania cukru, a ten jest silnie uzależniający. Zawierają go praktycznie wszystkie gazowane i niegazowane napoje. Nie wystarczy zrezygnować z picia coli, weźmy do ręki butelkę popularnych soków dla dzieci czy wód smakowych i okaże się, iż często maja porównywalną ilość cukrów co cola. Nawadnianie naszego ciała jest ekstremalnie ważną sprawą. Jeśli jesteśmy dobrze nawodnieni, mamy więcej energii, lepszy humor i samopoczucie. Absolutne minimum, jakie powinniśmy wypijać, to 2l dziennie.

Gdy dochodzą do tego ćwiczenia, ta ilość wzrasta. Zróbcie na sobie prosty test. Przez kilka dni starajcie się co godzinę wypijać szklankę wody. Początkowo będą czekały Was częste wycieczki do toalety, ale gdy organizm się przyzwyczai, wszystko się unormuje, a Wy będziecie czuć się o wiele lepiej.

Gdybyśmy robili to pijąc colę, której się tak uczepiliśmy, pakowalibyśmy w siebie dodatkowo 200g cukru, czyli 40 łyżek od herbaty. Przygotowując obiad, zamieńmy olej słonecznikowy na kokosowy. Wszystko będzie smakowało tak jak do tej pory, ale będzie dużo zdrowsze. Olej kokosowy jako jedyny tłuszcz w nadwyżce nie odkłada się jako tkanka tłuszczowa, lecz zamieniany jest przez nasz organizm w energię. Zakaz jedzenia po 18? To mit.

Zapomnijmy o tym. Nasze ciało ciągle potrzebuje energii, a mało kto chodzi spać o 19. Jedzmy mniejsze posiłki, ale regularnie. Starajmy się spożywać ich od 4 do 5 dziennie. Jak duże powinny być, musimy sprawdzać na sobie.

Odpowiedni posiłek to taki, po którym jesteśmy syci, ale nie przejedzeni i dostarcza nam tyle energii, że potrafimy wytrzymać do kolejnego posiłku bez podjadania. Zapomnijmy również o słowie „dieta”, niech to będzie nasz zdrowy styl życia, sposób odżywania. Dieta kojarzy się z wyrzeczeniami, a zdrowe odżywianie nie polega na ciągłym jedzeniu makaronu z kurczakiem i brokułami. Jeśli decydujemy się skorzystać z usług dietetyka i widzimy tak skonstruowany przez niego jadłospis, powinna zapalić się nam lampka ostrzegawcza. Nie bądźmy niewolnikami jedzenia. Słowo zdrowo powinno automatycznie kojarzyć się ze słowem smacznie. Z czasem świadomość, czego potrzebuje nasz organizm będzie rosła, nauczycie się odczytywać sygnały, jakie Wam wysyła, a zdrowy tryb życia będzie leczył przyczyny, a nie skutki naszych problemów zdrowotnych.

Tomasz Gregorczyk