Od kilku lat panuje trend zdrowego odżywiania, dbania o sylwetkę i liczenia kalorii. Krążymy po internecie w poszukiwaniu tabel kaloryczności, indeksów glikemicznych i zdrowych przepisów, każdy z nas choć raz stosował dietę i wybierał produkty eco, powszechnie wiadomo, że tradycyjne ziemniaki wychodzą z nowoczesnego jadłospisu, a zastępujemy je zdrowymi ziarnami i kaszami.



Na lokalnym rynku od kilku miesięcy znajduje się sklep Nasze Kasze przy ul. Wernera 5/10, który powstał z wielkiej przyjaźni i pasji zdrowego żywienia, a także dla rozpowszechniania wśród mieszkańców miasta edukacji, jak ważne jest to, co jemy przy wielu schorzeniach, a także dla dobrego samopoczucia.

Za progiem
Przekraczając próg sklepu, uwalnia się woń curry i wędzonej papryki w połączeniu ze słodkim aromatem kokosa oraz innych owoców, a zza lady z uśmiechem i serdecznością witają właścicielki sklepu - Monika Supłatowicz i Aneta Czarnecka, zachęcając do rozmowy i tworząc atmosferę przyjaźni. Odwiedzając Nasze kasze ma się wrażenie, że znamy się od lat i przyszliśmy w odwiedziny do bliskich znajomych, aby spróbować nowości w postaci pysznych, naturalnych owoców bez siarki i cukru, a także chrupnąć orzeszki, które sklep oferuje w ogromnej ilości.


-Nie chciałyśmy stworzyć miejsca w rodzaju: słucham, proszę, dziękuję i do widzenia, pełnego nadętej, sztucznej elegancji i z wyraźną granicą sprzedawca-klient – wyjaśnia Aneta- Naszych klientów traktujemy bardziej jak gości, rzadko się zdarza, żeby ktoś po prostu wszedł, kupił coś i wyszedł. Najczęściej nawiązujemy rozmowę, chociaż też oczywiście staramy się nie być natrętne, bo wiadomo, że nie zawsze każdy musi mieć czas i ochotę na pogawędki. A więc nic na siłę - staramy się wyczuć klienta i dostosować do jego oczekiwań. Natomiast jeśli widać, że pan czy pani ma ochotę dowiedzieć się czegoś więcej, z przyjemnością dzielimy się naszą wiedzą i doświadczeniami związanymi z różnymi dolegliwościami i produktami, które je eliminują. Zdarzało się już, że ktoś wszedł na chwilę, a wyszedł po dwóch godzinach!

-Niektórzy pytają, czy mogą porobić trochę zdjęć i gdzieś je udostępnić, aby pokazać komuś, że takie miejsca to nie tylko na zachodzie Europy, ale również w Radomiu – śmieje się Monika.

Owoc przyjaźni
Obserwując obie Panie, da się wyczuć ich wieloletnią zażyłość i na pierwszy rzut oka widać, że sklep to nie tylko pomysł na biznes i życie, ale raczej wspólna pasja i chęć stworzenia zdrowego punktu na kulinarnej mapie Radomia. - Przyjaźnimy się od ponad 20 lat- mówi Monika. - Jakiś czas temu obie wywróciłyśmy nasze kuchnie do góry nogami.


Wielu produktów już nie używamy ze względu na różne schorzenia, które gdzieś tam po drodze nas dopadły. Do tego doszła większa świadomość, wiedza pochodząca z czytania różnych publikacji na temat żywienia czy warsztatów gotowania. Nigdy wcześniej nie pracowałyśmy razem i bardzo się tego obawiałam – tego, że zaczniemy prowadzić wspólny biznes i zgodnie z powiedzeniem, że z rodziną, bo my jesteśmy przecież jak rodzina, najlepiej wychodzi się na zdjęciu, nasze drogi się rozejdą. Ale na szczęście się na to nie zanosi (śmiech). -Dobrze nam się razem pracuje- przyznaje Aneta- Dobrze, że tak się uzupełniamy: jak któraś z nas ma gorszy dzień, to druga jest silniejsza, często wspieramy się nawzajem nawet o tym nie wiedząc.

Nasze kasze i cała reszta

Po długich rozmowach i argumentach zachęcających do podjęcia ryzyka, powstały Nasze kasze, gdzie każdy detal, kolor ścian, projekt mebli, regałów, koszy na mąki i inne sypkie produkty są pomysłem przyjaciółek. Oczywiście nie obyło się bez przeszkód, ale Aneta podkreśla, że wolą mówić o dobrych ludziach, których spotkały na swojej drodze. Każda z pomocnych im osób przyczyniła się do sprawnego otwarcia sklepu.


Cały asortyment jest bacznie kontrolowany przez właścicielki, które osobiście zamawiają produkty, wybierają najlepszych dostawców, gwarantujących odpowiednią jakość. -Jeśli mamy jakieś wątpliwości co do produktu, drążymy temat do oporu – zapewnia Aneta - Nieraz w hurtowniach słyszymy: tak, mamy to, ale to nie dla was. Już nas znają i wiedzą, o co nam chodzi! Staramy się też nie szaleć z cenami, a wręcz mamy kilka produktów, takich jak ksylitol czy nasiona chia, które można kupić naprawdę wyjątkowo tanio.

Wyjątkowe miejsce
Oferta sklepu Nasze Kasze stale się powiększa, praktycznie przy każdej wizycie dostrzegamy kolejne nowości, którymi swobodnie możemy się poczęstować, zanim zdecydujemy się na zakup. -Jednym z podstawowych założeń dotyczących sklepu od początku było to, że wszystko ma być na wagę, co potem napotkało wiele trudności w realizacji - wyjaśnia Monika. -Ale jakoś się udało. Dużo osób mówi, że trzyma za nas kciuki, że będą zaglądać, polecać. To bardzo miłe. Panie dużo podróżują po branżowych targach i spotkaniach i podglądają, które smakołyki warto zaproponować swoim klientom. Sklep oferuje różnego rodzaju kasze palone i niepalone, mąki (kokosowa, orkiszowa, kasztanowa i wiele innych), a także kilkanaście rodzajów grochu, przypraw, owoców oraz wyciskane soki, świeże chleby, humus i słodkie wypieki od lokalnego dostawcy.

W sklepie Nasze Kasze czuć dobrą energię i słychać głośny, radosny śmiech, czas spędzony w sklepie jest przyjazny i pouczający, wychodzimy z nową wiedzą i innym spojrzeniem na zdrowie. Zachęcam wszystkich do skosztowania dobrodziejstw natury, a także do rozmowy z Właścicielkami, które sprawią, że każdy poczuje się jak ważny gość i na pewno wróci nie raz.

Klementyna Frysztak



foto: Michał Falkiewicz