Oglądałaś kiedyś „Chłopaki nie płaczą"? Pewnie znasz tę kwestię, bo kto jej nie zna... „Wystarczy, że odpowiesz sobie na zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie: co lubię w życiu robić, a potem zacznij to robić!" Nazywam się Ewelina Szymańska i jestem radomianką ;)

O SOBIE

Muszę przyznać, że należę do tych szczęśliwych osób, które żyją ze spełniania swoich pasji. 16 lat temu wiedziałam konkretnie, co chcę w życiu robić - chciałam malować, ale wtedy nie było to takie łatwe ani dostępne – jej, to już 16 lat, trochę trudno mi w to uwierzyć...

Dobrze, wróćmy do początku: kiedy rodzice zaraz po liceum ( myślałam, żeby zostać pielęgniarką, ale zamknęli szkołę pielęgniarską, wiec poszłam jak każdy wówczas do liceum) zapytali mnie, co chcę w życiu robić, odpowiedziałam - Chcę malować!

Dobrze, ale z czego chcesz żyć, pytali uparcie, a ja odpowiadałam, że chcę malować i koniec!

Myślę, że nie traktowali tego poważnie – malować??? Dzisiaj? ( jednak byłam uparta i po wielu perturbacjach życiowych zostałam wizażystką, chociaż nie lubię tego słowa, wolę określenie makijażystka).

PRACA

Moja praca to moje życie, w sumie każdy tak mówi, ale tu jest wyjątkowo, jakoś inaczej. W swojej pracy spotykam wielu ludzi, miałam okazję współpracować przy mega projektach, sesjach zdjęciowych ( mój make up nawet znalazł się w VOGUE) czy pokazach. Pracowałam nocami i wracałam nad ranem, wyczerpana i szczęśliwa.

Wiesz, co najbardziej lubię w swojej pracy?

To pozytywne zmęczenie, to poczucie tego, że robisz coś naprawdę ważnego (trochę jak misja - śmieszne, ale tak jest), czy to malując, czy robiąc ciuchy. Wyobraź sobie: jesteś panną młodą (pewnie znasz to uczucie), to Twój najważniejszy dzień w życiu, a ja mam sprawić, że będziesz wyglądać jak milion dolarów, i co? Mam zły dzień? Albo kaca? Nie ! Bo to zbyt duża odpowiedzialność, z ubraniami jest podobnie, choć przyznam, że jak pomysł powstał w mojej głowie, bałam się tego, jaka będzie reakcja, czy się spodoba. Udało się, jest sukces, po roku mogę to przyznać. Tak, tak, ogromny sukces.

Czy się cieszę? Bardzo! Ale wiesz z czego? Z tego, że może dziewczyny dzięki mojej marce, dzięki mojemu pomysłowi przestały się wstydzić i teraz są dumnymi radomiankami ( może bez moich ubrań również były, ale dopiero teraz jest to zauważalne, najbardziej na Instagramie ).

PRYWATNIE

Czy ja w ogóle posiadam życie prywatne? Od roku najczęściej przedstawiam się jako Ewelina radomianka, wtedy zwykle słyszę: aaa to Ty jesteś „ta radomianka", to bardzo miłe, ale kiedy wracam do domu, jestem najzwyczajniej w świecie mamą mojej córki i żoną mojego męża. Żadna tam ze mnie „celebrytką” (śmiejemy się ze znajomym z tego bardzo). Wiesz, że nowa kolekcja dziecięca, która powstała niedawno, jest pomysłem mojej córki Nelki? Te grafiki i hasła na tyle, to ona je wymyśliła. Jestem z niej dumna. Fajna jest (lubię tak o niej mówić: nie, że ładna, nie, że mądra, po prostu fajna), ciągle uczestniczy w mojej pracy, jeździ na sesje, pokazy, przesiaduje w pracowni. Czasem mam wyrzuty sumienia, że nie ma „normalnego” dzieciństwa i mama w weekend zawsze jest w pracy, ale dzięki temu poznaje wielu ludzi, przez to mamy też lepszy kontakt ze sobą, bo spędzamy razem naprawdę dużo czasu, a ma dopiero 8 lat. Mówi, że jest szczęśliwa, więc chyba obie idziemy w dobrym kierunku.

Dużo też i w pracy, i w domu pomaga mi mój mąż ( to trochę taki biznes rodzinny, z tym, że oprócz tego on ma swoją pracę, a ja ciągle go o coś proszę), to on często jest tą „kurą domową", ogarnia wszystko: dom, dziecko, kota, psa. Poza tym pysznie gotuje - ja niestety nie posiadam tego talentu, a kuchnia to ostatnie miejsce w domu, do którego zaglądam. Często jest tak, że ja coś wymyślę, na co on pyta: i ja muszę to zrobić??! Of course! Zawsze wszystko zrobi. Pod tym względem jest niezastąpiony.

Wiesz, bez czego nie mogłabym żyć? Bez muzyki. Są kobiety, które kolekcjonują buty czy torebki - ja słuchawki. Kiedy jestem szczęśliwa, ale i wtedy, gdy jest mi najgorzej ever, zakładam słuchawki i uciekam...Jestem kociarą i to wynika z mojego charakteru (sama jestem kotem), mam silny charakter i tak samo jak lubię ludzi, cenię sobie samotność.

Co dalej? Czasem boję się swoich pomysłów, ale ostatnio (też przy waszej współpracy) powstają w kamienicy, gdzie mam pracownię, różne imprezy, eventy pod nazwą #znajomiradomianki (tworzymy to wspólnie z kilkoma osobami). Na te imprezy zapraszamy wszystkich, to nieograniczona forma spędzania wolnego czasu i spotykania się. Organizujemy wykłady, pokazy filmowe, warsztaty czy wspólnie gotujemy, ogólnie chodzi o to, żeby się spotykać, poznawać nowych ludzi. To styl życia w Radomiu. Bo jesteśmy w Radomiu, a ja nazywam się Ewelina Szymańska i jestem radomianką.


fot.Tomasz Fiałkowski